W czasach PRL-u podróżowanie za granicę było utrudnione. Obywatele nie posiadali na co dzień paszportów. Te trzymane były na policji, ewentualnie w wojewódzkim oddziale PZPR. Trzeba było starać się o pozwolenie na wyjazd.

Kiedyś Bułgaria, dziś – Egipt

 

Polacy mogli w miarę swobodnie przekraczać granice z krajami z bloku wschodniego. Jako relatywnie zamożni na tle reszty demoludów byli mile widziani na terenie dzisiejszej Białorusi, Ukrainy, krajów bałtyckich czy Bułgarii.

Właśnie ten ostatni kraj był najpopularniejszym kierunkiem wakacyjnym Polaków. Położone nad Morzem Czarnym takie ośrodki jak Burgas, Warna i słynne już Złote Piaski były odwiedzane przez zamożniejszych Polaków (jeśli można w ogóle mówić, że przed 1989 r. osoby spoza nomenklatury były bogate). Popularne były też wycieczki do Czechosłowacji, na Węgry, Rosji, czyli tzw. bratnich krajów Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Po odzyskaniu demokracji w prawdziwym tego słowa znaczeniu sytuacja się zmieniła. Granice zostały otwarte. Każdy mógł wyjeżdżać tam, dokąd mu się podobało. Wielu Polaków z tego skorzystało i podjęło często nierejestrowaną („na czarno”) pracę w Niemczech.

Prawdziwy przełom przyniosło wstąpienie Polski do Unii Europejskiej. Wzrost dobrobytu i swoboda przekraczania granic sprawiły, że Polacy zaczęli realizować swoje marzenia i ambicje o ciepłych krajach.

Dzisiaj modne kierunki wakacyjne to kraje basenu Morza Śródziemnego: Egipt, Turcja, Maroko. Dzięki rozwojowi tanich linii lotniczych nierzadkie są także krótsze, weekendowe wypady do Hiszpanii, Francji i innych krajów Europy Zachodniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 + = 6