Pomnik Pandory?

To nawiązanie do związku frazeologicznego jest trafnym terminem w odniesieniu do pomników, które upamiętniają kontrowersyjne zdarzenia albo osoby. Historia jest dosyć grząskim gruntem, zwłaszcza polska — mamy przecież znacznie więcej „białych plam” w stosunku do innych narodów. Polacy są też narodem we większości patriotycznym i będącym pod wpływem katolicyzmu. To niekiedy mieszanka wybuchowa, jeżeli sięgnąć po mniej jednoznaczne okresy historyczne naszej ojczyzny. Dodajmy do tego, że ogół narodu rzadko zdaje sobie sprawę z niejednoznaczności historii. Szkolna edukacja wprowadza zazwyczaj wygodny podział na czerń i biel. Jedno jest złe, a drugie dobre. Dlaczego? O tym się już nie mówi. Zapominamy, że za dużymi personami stało zazwyczaj grono mniejszych, pomijanych, ale odznaczających się nie mniejszymi zasługami w stosunku do tych wywyższonych. Niewinna budowa pomniku może przerodzić się w spór, który podzieli nawet największych przyjaciół.

Poglądy grają ważną rolę

Budowy pomników często sprowadza się do polityki. Podzielone stronnictwa toczą między sobą boje w sprawie słuszności konkretnej inwestycji, a ich elektoraty ochoczo się w te walki włączają. Dochodzi do sytuacji, w których historyczne nazwiska niekoniecznie wygodne dla konkretnego ugrupowania, są szykanowane i pozbawianie faktycznych zasług, tylko po to, by budowa pomniku nie doszła do skutku. Często dochodzi do odwołań i skrótów myślowych związanych z obecną polityką do czasów, w których żyli bohaterowie z pomników. Z punktu widzenia historyków to duże spłycenie wartości, jakie powinniśmy czerpać wraz z upływem dziejów. Zamiast podkreślać ważne zasługi wielkich jednostek, honorować i składać hołd za to, że możemy żyć w świecie o dzisiejszym kształcie, rozpamiętuje się nieprawdziwe historie i podsyca wzajemną nienawiść. Czerpią na tym przede wszystkim odsunięte od władzy partie polityczne albo rządzące, ale w sytuacjach niejednoznacznej dominacji. Wówczas gra się na emocjach narodu, właśnie m.in. dzięki pomnikom i innym wydarzeniom. To pozornie niewinna i trywialna kwestia, ale jest źródłem niezliczonych problemów i podzielonych zdań. W sytuacjach sporów nie jest już nawet ważne, do kogo ten pomnik ma się odwoływać, ale już sam fakt, że ma powstaje — zdaniem przeciwników danej decyzji — zbrodnią i pogwałceniem dobrych obyczajów. Pamiętajmy o wartościach, które próbowali wpoić nam uhonorowani, bo inaczej nawet najpiękniejsze pomniki nie spłacą długu za brak szacunku, który okazuje im się ciągłą i bezpodstawną walką ze sztandarami, które zdobią ich twarze.

Na czym polega polityka historyczna?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

47 − 38 =